"Z ukrycia wychwycone"

May 28th, 2007 by _domestos_

Tak. Prawda. Ostanio nie było spektakularnych walk. Ciche okopy, podkopywanie pozycji - ale CW nie spi! Udało nam sie ustalić kilka faktów:

1: Quadro wraz z Babelcem podjęli szpetny plan dogonienia Czarnej Wolgi - udało nam sie nawet nagrac krotki film ukrytą kamerą - entuzjazm Ich jest tak wielki, ze zaczeli spiewac!

http://www.grapheine.com/bombaytv/index.ph…40e846e73a0136d

Bolesna to rzecz dla uszu naszych!

2. Elrond, zaprzysiegły pseudo-elfi wrog CW, kpiacy sobie czesto, nie robi tego tak do konca bezinteresownie. Niestety - został zwerbowany przez GTF. Podczas zakulisowych negocjacji obiecano Mu podmiane ikonki piwa na cos innego. Na co? Co wiecej - zyskał poklask na zjezdzie agentow GTF - czyżby szykował sie nam awans?

http://www.grapheine.com/bombaytv/index.ph…632c90fdbbf3a45

Co naprawde kierowało Elrondem? Czy tylko chciał zyskac ikonke? A moze cos wiecej? Elrondzie - jeszcze można zawrocic z raz obranej, złej drogi! CW pomoze, potestuje w lesie ;).

Jakośc slaba, filmy krotkie - ale coz to, gdy polecano nam slabe akumulatory- dywersja GTF granic nie zna! :ninja:

Pamiętajcie - GTF nie spi! Zachowajcie stała czujnosc, dbajcie, by ikonka piwa pozostała piwem a nie sokiem - i uważajcie na dziwne motóry :ninja:. i jeszcze jedno - ważne, zebyśmi zdrowi byli ;).

"Pociagi wsród natury"

May 27th, 2007 by _domestos_

Ach, doprawdy… życie jest tak piekne, tak cudne! Cisza, natura, ptaki - i tylko pociag co jakis czas. Jakość fotek? Nieważna - ważne, zebysmi zdrowi byli, moi drodzy ;)

Co wiec sie liczy? Realizacja pasji - ogromna to radość znalezc dobre miejsce, odkrywac miejsce, gdzie technika przenika sie, tak po prostu, z natura. I ta radość, gdy pociąg przejeżdza blisko - maszynisci widza, "zatrabia jeszcze" - i jakże tu nie krzyknąć z radości? :) ^_^

Burzowe chmury? Znow, niczym małe dziecko, szukam w nich fantastycznych kształtów - głowa dzikiego zwierza, smoka, ptaka, statek… :rolleyes:

A że zastała mnie tam burza i ulewa? Nic to - miałem foliowe poncho. Ze wyglądało dzicinnie i srednio skuteczne było? Nieistotne - istotne, ze pozwoliło wrocic mi do domu wzglednie suchym.

Szkoda życia na przejmowanie się drobnym rzeczami. O ileż łatwiej i lepiej z tych drobnych rzeczy sie cieszyć i oddawac sie pasji. Chwała Jahwe za to, ze pozwala mi - i nie tylko mi - realizować pasje!

http://domestos6.fotosik.pl/albumy/198069.html

I jeszcze jedno - pamietajcie, ważne, zebysmi zdrowi byli (szczegolnie, ze ostatnio zdrowie niektorym znajomym i rodzinie raczej nie dopisuje) ;)

"Przełożyc pasje na czyny?"

May 1st, 2007 by _domestos_

Ach, rzepak! Cudne kolory o tej porze roku ma, nieprawdaż? ;)

Kilka spostrzeżen Domiego - "fotografa":

- statyw, ktory mam, nie jest zbytnio przydatny ani stabilny etc - znacznie łatwiej manewrowac jest "recznie"
- trudno przelożyc pasje i slowa na czyny
- trzeba mi sporo cwiczen
- okolo 10km, 3h spacerek w chlodnym powietrzu w lekkim ubiorze nie wplywa negatywnie na zdrowie
- dosc ciezko o dobre miejsce do focenia wsrod rzepaku pociagow - niezle udalo mi sie znalezc dopiero w srodku samego rzepaku
- ambony sa moze i fajne, ale na wietrze srednio stabilne
- zoom 10,7x nie jest jakims wielkim zoomem - wiekszy by może nawet nie zaszkodził
- AF fuji kilkukrotnie sie gubił - choc i tak bylo niezle
- AF za drugim razem genearlnie łapał
- MF - fuji sugeruje w ktora strone krecic pokretlo, by zyskac najlepsza ostrosc
- srednio udane foty niezbyt dobrze motywuja do dalszego focenia
- czas leczy rany i bol
- Domiemu potrzeba wiecej zimnej krwi i praktyki - bo wiekszosc fot albo byla zrobiona za wczesnie albo za pozno
- pod slonce da sie jednak zrobic foty - choc nie sa wiecej niz przecietne
- "siodemka" i "dziewiatka" potrafia zirytowac - szczegolnie, kiedy nie da sie ich sfocic (a tak bylo pod koniec - obie foty wyszly tragicznie, od razu wywalone)
- po jakims czasie na komputerze foty wygladają jakby nieco lepiej w odczucie fotografującego Domiego niz na wyswietlaczu aparatu :)
- rzepak faktycznie jest piekny i malowniczy ;)
- fajnie sie przedzierac przez wysoki rzepak - plecak i stroj jest potem caly w pylku zoltym ^_^

I na koniec album - co prawda zdjec pociagow wsrod rzepaku jakby malo, ale moze jeszcze kiedys sie wybiore focic z lepszym efektem - miejsce juz znam :)

http://domestos6.fotosik.pl/albumy/179585.html

"Wehikuł czasu - to byłby cud"

April 16th, 2007 by _domestos_

Cóż… zniknąłem z Forum nagle. Bez pożegnania, bez żadnego słowa. Dlaczego? Czyżby intryga GTF? Nie tym razem, drodzy cztelnicy.

Calość zaczęła sie 7 marca - wrociłem zmeczony wieczorem, stiwerdziłem, ze jutro wejde na Forum - i usnąłem. Banalne, nieprawdaż? Nastepnego dnia zacząłem sie jednak delektować wiosną - i tak juz pozostało. W miedzyczasie nieco rozważan i zmartwien - ujmijmy je ogolnie jako zdrowie rodzinne. Ale czy był to powod to opuszczenia na tak długo? Chyba jednak nie.

Nastepne dni nie były łatwe - rak tocząćy mego - jakze bliskiego pas - przeszedł do ostatecznego działania. Wolałem wiec spedzic te ostatnie chwile z Sara niż przy komputerze. Pomoc, sprzątanie wydzielin i drastycznie pogarszający sie stan Sary skutecznie odwiodły mnie od komputera. Ostatnia kąpiel, pożegnanie jeszcze około połnocy z 15/16 marca - a potem bol. Owszem, bywało róznie, Sara była dumnym psem - niemniej jednak przez 11 lat człowiek zzywa sie. Płacz? Dość krótko, pozniej tylko przygnebienie spore - gaśniecie przez kilka dni zdązyło mnie przygotować na odejscie. Bol jednak pozostał. Następne dni jakoś nie byłem skłonny do jakichkolwiek działań.

Komputer takze nie był zbyt sprawny - radziu chyba ostatecznie zdechł, matrox jakos sobie jednak radzi teraz. Po drodze kilkukrotne wysypanie ubuntu - najpierw po zmianie karty, potme po przeladowaniu systemu zbyt duza chyba iloscia rzeczy - albo błednie wydanymi komendami. Ale tu jakos sie udało zrobić spory postep - i ubuntu sobie ładnie smiga :)

Kolejne dni? Kilka filmow, czytanie ksiązek, troche uczelnia, czuwanie. I jakoś tak nie było nastroju. I ta wiosna - całkiem przyjemna. Sprzyją rozważaniom nad sobą swym zyciu.

Przed samymi swietami mnostwo przygotowan - zarowno do wystawienia teatru cieni, jak i do samych swiat. Prace przy domu, ubieranie Grobu Panskiego, troche odpoczynku przy starym, dobrym Centurionie (gra mej młodości :roll:) - i tak zeszło. W miedzyczasie nieco zabawy w nianie - to w sumie tez zabiera czas ;).

Wróciłem jednak - jakoś pozbierany, choc ciągle nie do konca sprawny humorystycznie. Drugi pies jakoś zdrowieje, wiosna, bieganie i znow radość zycia - choc odzyskiwana powoli. Ostatecznym jednak impulsem był wybór cyfraka - a wiec stricte interesowne podejscie do Forum. Ale i tak sie czaiłem już na powrót.

Dziekuje jeszcze raz tym wszystkim, którzy niepokoili sie o mnie, ktorzy innymi kanałmi docierali do mnie (Andrzej<kilkukrotnie chyba nawet, raz chyba trafił na zły moment - dopbry z niego czlowiek, nie wiem, co robi w GTF>, Artek, Patryk <nie wiem, skad numer miał - podejrzewam, że jednak ktoś czyta czasem to, co pisze ;)>, Tomek via Dzyszlowe Forum i Tomek via nasze Forum.) i tym wszystkim, ktorzy pisali via siec gg - nic nie doszło - ale moze ktos pisał, moze siec gg nie odnotowała tego. Dziekuje tez tym wszystkim, ktorzy ucieszyli sie z mego powodu - to wazne, ze mam jednak gdzie wrocic i przyjmiecie mnie z otwartymi ramionami. Tym zas wszystkim, ktorzy cieszyli sie, ze mnie ni ma - przebaczam. Co wiecej, zeby pokazac, ze nie zywie do Was urazy, podjade kiedyś CWC i zabiore Was na wycieczke do Lasu (o łopaty i worki zadbam). Wiosna taka ładna - las zwiedzic - tez dobrze :ninja:.

Nie obiecuje, ze już zostane - Jahwe przygotował mi taka a nie inna drogą. Moze pewnego dnia znikne znow na dłuzej, bo wydarzy sie cos, co całkowicie wybije mnie z rytmu radosnego zycia. Niemniej jednak, jesli kiedys dusza moja zostanie zabrana z tego swiata, bedziecie o tym wiedziec - znajomi powiadomią (takie przynajmniej wyraziłem zyczenie w pewnym dokumencie, kuzyn wie). Na przyszłosc jednak postaram szybciej zbierać sie do całkowitej kondycji psychicznej dobrej szybciej.

Cóz… standardowe podsumowanie nabiera dla mnie ostatnio nieco odmiennego, bardziej głebokiego znaczenia. A wiec… "ważne, zebysmi zdrowi byli" - bedzie zdrowie - reszta jakoś sama sie ułoży.

"Strzeż się Żanżymory!"

February 21st, 2007 by _domestos_

Ach, Drodzy Czytelnicy! GTF ciagle rosnie w siłe. Wykorzystali czas mego skupienia i wdrozyli nową osobe - Krzyska. Czy CW to przegapiło?

Nie. Obserwacje dalej toczono. Dzis nastapiął pierwsza jawna konfrontacja - bezpardonowy atak wrogich sił - scalenie postow. Prawda, dalem sie podejsc - prawo po ich stronie :\ Ale Cw nie da sie łatwo - przygotowałem kolejny materiał ujawniajacy Ich tajemnice.

Jak wiemy, frakcja krakowska ma dość specyficzne upodobania i rozległe kontakty. Przyznała sie ostatnio, ze wiekszosc tygodnai spedza poza miastem. Dlaczego? Co kryje sie za miastem? W miescie kiedys był smok, ale nasi przodkowie wywiezli go Czarnym Wozem drabiniastym. Podczas wywozki jednak zauwayzł ich Dratewka, przodek GTF. On to oglosił swiatu, ze pokonał smoka. Zaczela sie radosc wielka i picie wina siarkowegoowocowego. Co prawda Dratewka skonczyl podobnie jak smok, ale legenda przetrwała.

Po przyjeciu do GTF Krzysiek nie porzucił swoich upodoban - hodowli dziwnych zwierzat. Co wiecej - ta besia miala wykonczyc CW! SCW nie myliło jednak przeczucie - atak musiał nastapic! Dlategoteż wybralismy sie za miasto w poszukiwaniu przeznaczenia. Droga nie była łatwa - przekupieni policjanci, jakies helikoptery i znowu ci AT - trudno powiedziec o nich cos wiecej - ale pewno reklamuja jakies odtwarzacze dvd albo odkurzacze - ot, akwizytorzy.

Nastepnie skrecilismy do lasu. Wiadomo - im dalej w las - tym ciemniej. Znalezlismy cos na kształt bunkra, dość dobrze zamaskowanego - widac, ze po ostatnich wpadkach czegos sie nauczyli. Co wiecej - zastawili pułapki w postaci stroza nocnego, Pana Czesia. Po krotkiej acz tresciwej wymianie grzecznosci (spier***** mi tu, bo milicją poszczuje!) i wycelowaniu w Pana Czesia moglismy isc dalej. Krzyczał o jakis bandytach, pachołkach obcych wywiadow. Miły czlowiek, robi nam darmową reklame :)

Bo wyrwaniu drzwi (CW ma moc) i wysadzeniu kolejnych ujrzelismy widok, ktory nas przeraził - potwor jakich mało! Frazesowicze przeszli od slow do czynow - oto znalezlismy oslawiony Loch! Co wiecej - ci abderyci stawiali jedzenie i toalete w zasiegu potwora! Dranstwo. Zauwazylismy tez niepokojąca rzecz - jedna z Cel była otwarta. Tabliczka na niej była wyjątkowo długa i pokreslona - czyzby czlowiek o wielu nickach?

Tak. To on. Zyskuje ciche poparcie modow - czyzby to On miał dołączyc do GTF? A jego kary to tylko fasada? W czacie było pozwolenie na egzekucje - publiczne! A jedyne egzekucje, ktore sie odbywaja, odbywaja sie na praworzadnych userach. Prawda jest, iz po prowokacji GTF`nikow, ale…

Jego cela daleka była od Żanżymory, potwora o czterech łapach wielkosci 3 CW! Co wiecej - gruba skora i wypustki kostne dosc skutecznie chroniły ja przes strzalami z naszych sigsauerow - a g36c został w CW. Alert anty-gtf zaczal grzac CW - ucieklismy wiec. Przed gwaltownym odjazdem i wsrod złorzeczen tych piernikarzy zrobilismy kilka fotek Żanżymory, ktora to odpowiedzialna jest za znikniecia wielu userow. Straszna to smierc w objeciach Żanżymory… :ninja: :o

user posted image user posted image user posted image

Oto kilka zdjęc Żanżymory, w tym jedno nocne.

Strzeżcie sie jej, gdyz straszne to narzedzie w rekach GTF. I pamietajcie - wazne, zebysmi zdrowi byli :ninja: :rolleyes:

"Radość i szczescie - juz 10 lat!"

February 3rd, 2007 by _domestos_

Ach, życie! Zycie jest tak piekne!

Pestka. 10 lat temu otworzoną tą - jakze wspaniałą - trase. Tysiące ludzi korzysta z niej codzien, tłocząc sie w róznych tramwajach. (Ok, nudny wstęp zostawmy dla oficjeli ;))

Radość wielka! SCW udało sie do P-nia. Jako tajniak, klasycznie "baną" i pote tramwajami - CW nie lubi stać w korkach - a strzelać do innych nie można - ostatnio stał patrol policji i zabrudził całe spodnie - nie wiem, jak można bac sie SCW celującego z g36c z celownikiem laserowym? Gdybym celował w głowy - no to ok. Ale w szyje? Afera straszna, gadali o jakiejs brygadzie at czy cuś - czy to jacys nowi do mycia szyb na szerwonym swietle? Trudno stwierdzic. Szkoda zdrowia. Dlatego tramwaje.

Tak, tramwaje to piekna sprawa. Szzcególnie, gdy pieknie podążają po wydzielonych torowiskach. Jak np. pestka.

Pamiętam swoją pierwsza nią podróż Pestką - choc już nieco wybiórczo. Z ojcem start z Parku Wilsona i do końca, na petle. To na pewno był`a 105 - pamiętam te cudne czerowne siedzenia :D Wydaje mi sie, ze było to dośc szybko - luty. Coś jednak nie pasuje. Przystanek, z którego startowałem nie miał bezposredniego połaczenia z PST. Albo przesiadka - albo jechałem dopiero w 99roku :D

Dzis jechałem juz sam. Nie zmiesciłem sie do enki (zbyt pozna reakcja), do Kanciaka (102n) wszedłem przedostatni - ale za to miejsce - cudne! Tuz obok motorczniego :D Piekny widok na trase, na pulpit pojazdu - w porywch 50km/h dązylismy!

W samej zajezdni przemowy etc i losowanie losów - nie wygrałem - macki GTf siegają nawet i tu! Do tortu też sie nie dopchałem. Zbiry GTF zrobiły tłok straszny! I odegano nawet scenke rodzajową - "co sie pani na mnie tak pcha"!
Chciano takze zainceniozwac bójke tych dwu dostojnych dam - ale zapłata gtf była zbyt mała, jedna z pan poszła konsumoawc tort. Ale nie o tort już chodzi. Mnostwo taboru, GT-8, combino, kilka 105Na - wszystko na kanałach! od spodu ciekawe zwiedzanie tramwaju - cud sprawa :D Inne można było zwiedzać juz typowo. W kanałach, koło szafek wisiały dwa kalendarze, oba nieaktualne - oczywiscie z gołymi modelkami. Coz, ponoc nie samym tramwajem czlowiek zyje ;)

Puplity był obstawione przez wraże dzieciaki. udało mi sie tylko usiac w czesciowo rozbebeszonej 105. SZafki otwarte, puplit sterowniczy czesciowo wybebeszony, siedzenia takie typowe rozowe, drzwi - szklane. Cud, powiew historii :)

Nieco zbulwersował mnie fakt, ze hali, w ktorej znajdowały sie czesci - a wiec wozki etc, ze sciany(an ktorej wisiały pojemnik ze srukami, nakretkami etc) jakies dwie starsze kobiety z usmiechem zabierały kilka drubek etc. Pomimo mego wyraznego i znazcaego spojrzenia dalej sie usmiechały. Staty - minimalne - ale fakt - bulwersujacy

Calosc - udana. I stwierdzam jedno - o ile Starsze tramwaje (n) tez sa fajne, o tyle 102 czy klasyczna 105 - sa cudne. Swietna była tamta mysl techniczna. 102na, ktor u nas jezdza jako zabytek, kursują regularnie w kilku miastach - ot, szecin, wrocław chocby :) Wiem, dla wielu jest to brzydkie, rozwiązania technologiczne były przecietne - ale to i tak piekne :) Owsze, nowe tramwaje tez potrafią byc piekne - vide nasze combinerki czy bombki. Owszem, nowe tramwaje sa wygodniejsze - wszelkie LF to spore ułatwienie i wygoda. Ale jednak ta dusza jakby inna, odleglejsza…

"Gdy CW pieśn swą żałobna zaczyna…"

January 31st, 2007 by _domestos_

Na fali blogowego spiewania domi uknuł mini pieśn - kto jest jej adresatem - mozecie zgadywac ;) Nie było jednak kiedy tego spisac. Chwilową przerwe w sesji mogę ogłosic - i zeby nie upaść na samo dno - pisze ;)

Zycie brudem jest
na popularną melodie ludową ;)

1.
Pocic sie na słońcu, brudnym byc
Umyc sie zaś tylko raz
W brudny recznik paluchy wbić
I spod nog wypuscic kwas
Z szafki wyjac mydlo "słon"
Rozpakowac je i poczuc woń
Z zakamarków brud wybrac - tego chcę.

Ref.:
Dziś wiem - znow umyje sie!
Ja chce ciepła miec wode!
Jak cme, brud usunie sie!
Co noc - mam myc rece? |bis|

2.
Po ciezkiej woni brudnych stóp
Czasem jest mi bardzo zle.
A wszelki wirus, inszy brud
Ze skora spotkania chce
I teraz takze wiem, gdzie mydlo jest
Brud juz w szyje nie cisnie mnie
Nowy, swiezy tez ubiore stroj
Zniknął brud i juz!

Ref.:
Dziś wiem… /x2

No, i to by było na tyle ;) Tak, wiem - sesja mi nie sluży ;)

"Zemsta!"

January 28th, 2007 by _domestos_

Sesja - to straszna rzecz! Podejrzewam, ze jest to wymysł GTF, aby pogrązyc zarowno mnie, jak i brac studencka, jawnie sympatyzujacą ze mną - a nie tymi plugawcami!

Na fali demaskatorstwa jednak znalazłem chwile czasu. Skoro wszyscy ujawniaja agentow etc - ja ujawniam Tajny Kontakt GTF!

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/053346cd05114a43.html

Wiem, zemsta czeka mnie za to straszna - ale jakoś przępękam ;)

"Zycie jest piekne!"

January 4th, 2007 by _domestos_

Tak, prawda - blog nie nalezy do tych, ktorym nowe notki przybywaja czesto. Liczba wyswietlen - takze nie powala. Cóz, bywa. Nie o tym jednak - wiem, ze GTF oszukuje i poluje strasznie :D

Zycie jest jednak piekne. Co prawda pogoda szpetna - ale przynajmniej trawa ciagle pozostaje zielona. Co prawda nauki duzo - ale moze cos mi z tej wiedzy zostanie. Co prawda moje umiejetnosci i talenty muzyczne sa liche - ale radosc mam z tego wielka.

Niewazne, co sie bedzie działo - bedzie dobrze. Musi.

I klasyczna puenta - "wazne, zebysmi zdrowi byli" - to fakt, wazne. Wiekszosc osob jest przeziebiona, kicha, kaszle smarka - a ja ciagle w letniej kurtce i krotkim rekawie - a ponoc za cienko sie ubieram ;)

"Nowa bestia, Nowa twarz…"

December 29th, 2006 by _domestos_

Ach! Och! Zycie jest dziwne.

Wczoraj stanąłem po jednej stronie z GTF. Głupcy nie spostrzegli, ze byłem tylko przykrywka dla utajenia Ich czujnosci!

Wspolny sojusz, podpowiedz w szczytnym celu… bywa.

Dzis jednak wiadomo, ze z GTF mozna wygrac. Bywaja strasznie, brzydcy i - co najgorsze - nie wycinają sobie włosow na uszach. ble!

Wrocił Tapta. GTF Go ciemiezyło, ale dał rade. Zwym okiem od razu odkrył perwersyjne upodobania Angi. Tak, ta oto osoba, wraz Eaia`a (samogłoski mszcza sie na sbstn_s!) lubi ciekawe zabawy. Niestety, trafiła kosa na szyje! Frakcja nordycka, ktora to eaia reprezentuje, wczuł sie w role. Obcegi to specyficzne narzedzie pieszczot, ale jak jest naprawde? CZy tylko jego przodkowie byli kowalami? Przyjdzie czas, gdy zbadac bedzie obyczaje owych barbarzyncow, zamykajach ich na bezludnej wyspie ;)

GTF? Grzebia dalej. Nieoficjalne zrodla mowia o zblizajacym sie ataku i kolejnych atakach. PIerwsze symptomy? Internowanie Wrozki. Widział ja ktos ostatnio? Nie ma. Alvin rozbił Jej szklana kule, reszta łancuchami pozbawiła ją tchu. Biedna wrozka! W imie zakulisowych rozgrywek lezy gdzies w Tartarze!

Drzyjcie, userzy, i zbrojscie sie - bo ine wiece kiedy GTF uderzy. Shotgun, strzelby i inne narzedzia ocala skore wasza. Krzyki nie. Tajny agent GTF, slip-knot, krzyczał - a i tak wylądował w lochu. Loch luksusowy - ale loch. Czy warto było poswiecic swe dobre imie dla GTF? Czy pozostał dobrowolnie TW? I kim jest jawny agent
? TW "Donald"? Dlaczego chce zabrac Angie na bezludna wyspe? Tylko dlatego, by byc niewolnikiem? Uważajcie - siec agentów GTF rosnie w siłe! :ninja:

Coz, wazne, zebysmi zdrowi byli - bo tylko zdrowi podołają GTF!