Cóż… zniknąłem z Forum nagle. Bez pożegnania, bez żadnego słowa. Dlaczego? Czyżby intryga GTF? Nie tym razem, drodzy cztelnicy.
Calość zaczęła sie 7 marca - wrociłem zmeczony wieczorem, stiwerdziłem, ze jutro wejde na Forum - i usnąłem. Banalne, nieprawdaż? Nastepnego dnia zacząłem sie jednak delektować wiosną - i tak juz pozostało. W miedzyczasie nieco rozważan i zmartwien - ujmijmy je ogolnie jako zdrowie rodzinne. Ale czy był to powod to opuszczenia na tak długo? Chyba jednak nie.
Nastepne dni nie były łatwe - rak tocząćy mego - jakze bliskiego pas - przeszedł do ostatecznego działania. Wolałem wiec spedzic te ostatnie chwile z Sara niż przy komputerze. Pomoc, sprzątanie wydzielin i drastycznie pogarszający sie stan Sary skutecznie odwiodły mnie od komputera. Ostatnia kąpiel, pożegnanie jeszcze około połnocy z 15/16 marca - a potem bol. Owszem, bywało róznie, Sara była dumnym psem - niemniej jednak przez 11 lat człowiek zzywa sie. Płacz? Dość krótko, pozniej tylko przygnebienie spore - gaśniecie przez kilka dni zdązyło mnie przygotować na odejscie. Bol jednak pozostał. Następne dni jakoś nie byłem skłonny do jakichkolwiek działań.
Komputer takze nie był zbyt sprawny - radziu chyba ostatecznie zdechł, matrox jakos sobie jednak radzi teraz. Po drodze kilkukrotne wysypanie ubuntu - najpierw po zmianie karty, potme po przeladowaniu systemu zbyt duza chyba iloscia rzeczy - albo błednie wydanymi komendami. Ale tu jakos sie udało zrobić spory postep - i ubuntu sobie ładnie smiga
Kolejne dni? Kilka filmow, czytanie ksiązek, troche uczelnia, czuwanie. I jakoś tak nie było nastroju. I ta wiosna - całkiem przyjemna. Sprzyją rozważaniom nad sobą swym zyciu.
Przed samymi swietami mnostwo przygotowan - zarowno do wystawienia teatru cieni, jak i do samych swiat. Prace przy domu, ubieranie Grobu Panskiego, troche odpoczynku przy starym, dobrym Centurionie (gra mej młodości :roll:) - i tak zeszło. W miedzyczasie nieco zabawy w nianie - to w sumie tez zabiera czas ;).
Wróciłem jednak - jakoś pozbierany, choc ciągle nie do konca sprawny humorystycznie. Drugi pies jakoś zdrowieje, wiosna, bieganie i znow radość zycia - choc odzyskiwana powoli. Ostatecznym jednak impulsem był wybór cyfraka - a wiec stricte interesowne podejscie do Forum. Ale i tak sie czaiłem już na powrót.
Dziekuje jeszcze raz tym wszystkim, którzy niepokoili sie o mnie, ktorzy innymi kanałmi docierali do mnie (Andrzej<kilkukrotnie chyba nawet, raz chyba trafił na zły moment - dopbry z niego czlowiek, nie wiem, co robi w GTF>, Artek, Patryk <nie wiem, skad numer miał - podejrzewam, że jednak ktoś czyta czasem to, co pisze ;)>, Tomek via Dzyszlowe Forum i Tomek via nasze Forum.) i tym wszystkim, ktorzy pisali via siec gg - nic nie doszło - ale moze ktos pisał, moze siec gg nie odnotowała tego. Dziekuje tez tym wszystkim, ktorzy ucieszyli sie z mego powodu - to wazne, ze mam jednak gdzie wrocic i przyjmiecie mnie z otwartymi ramionami. Tym zas wszystkim, ktorzy cieszyli sie, ze mnie ni ma - przebaczam. Co wiecej, zeby pokazac, ze nie zywie do Was urazy, podjade kiedyś CWC i zabiore Was na wycieczke do Lasu (o łopaty i worki zadbam). Wiosna taka ładna - las zwiedzic - tez dobrze :ninja:.
Nie obiecuje, ze już zostane - Jahwe przygotował mi taka a nie inna drogą. Moze pewnego dnia znikne znow na dłuzej, bo wydarzy sie cos, co całkowicie wybije mnie z rytmu radosnego zycia. Niemniej jednak, jesli kiedys dusza moja zostanie zabrana z tego swiata, bedziecie o tym wiedziec - znajomi powiadomią (takie przynajmniej wyraziłem zyczenie w pewnym dokumencie, kuzyn wie). Na przyszłosc jednak postaram szybciej zbierać sie do całkowitej kondycji psychicznej dobrej szybciej.
Cóz… standardowe podsumowanie nabiera dla mnie ostatnio nieco odmiennego, bardziej głebokiego znaczenia. A wiec… "ważne, zebysmi zdrowi byli" - bedzie zdrowie - reszta jakoś sama sie ułoży.